Konkurs ten stanowczo odbiegał od tradycyjnych dlatego,że nie liczyła się w nim długość oddanego skoku lecz jego "celność" (jakkolwiek to brzmi).Skoczkowie mieli wyznaczone 3 odległości 25m,40m i 100m.
Tak więc im bliżej wyznaczonej odległości tym lepiej.Można to nazwać skakaniem do celu.
Zwycięzcą był ten którego suma tych trzech odległości była najbliższa do 165m.
Cel:
25+40+100=165
Zwyciężył Kim Rene Elverum Sorsell,którego suma odległości odbiegała tylko o 16,5m. od założonej.
Fredrik był o 7 metrów gorszy.
Całkiem ciekawa sprawa,jednak wolę typowe zawody,ale oczywiście nie miałabym nic przeciwko zorganizowaniu zawodów i w takiej niecodziennej formie :)
~justaszek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz